|
Podobno jesteśmy krajem katolickim, a na pewno chrześcijańskim. Odwołujemy się do tych wartości w Konstytucji, wprowadziliśmy religię do szkół, przywracając "stare dobre czasy". Czując jednak europejski powiew na twarzach, widzimy jutrzenkę swobody i tak jak we wspomnianych "dobrych czasach", chcąc być całkowicie tolerancyjni i wyzwoleni, chcemy zdejmować znowu krzyże ze ścian w szkołach - tych samych szkołach, do których dopiero przed chwilą wprowadziliśmy religię jako przedmiot.
Chyba jednak nie do końca wiemy jeszcze kim jesteśmy, nazywając się szumnie -skądinąd ohydnym i napuszonym w swym brzmieniu - niestety już sloganem: pokolenie JP2.
Jednak nie sposób nie przyznać racji słowom Prymasa Tysiąclecia: "To nie krzyż się chwieje, to świat się chwieje i toczy – Krzyż stoi!". Tym samym nie sposób nie przyznać racji tym wszystkim pokoleniom naszych przodków, którzy życie swe codzienne, koncentrowali wokół kościoła. Nic nie jest w stanie zagłuszyć dźwięków Bogurodzicy wyśpiewanej przez zastępy rycerzy.
Nie chodzi tu w tej chwili o to, aby roztrząsać samą istotę wewnętrzną kościoła - jaki był naprawdę i czy rzeczywiście był swiadectwem swego powołania. To niech będzie przedmiotem rozważań w następnych artykułach. Bezsporne jest jednak twierdzenie, że kalendarz kościelny regulował życie pokoleń.
Ba, zwierzchnictwo biskupie niejednokrotnie decydowało o charakterze zachodzących zdarzeń i przemian, bezpośrednio wpływając na miejscową historię. Poświęceniem pokoleń przodków powstawały świątynie. To w nich brali potem śluby. W tych kościołach odbywały się ich pogrzeby. Tu przychodzili chrzcić swe dzieci (jeśli było ich na to stać). Z kościelnych ambon słuchali kazań, które były niejednokrotnie ich jedynym kontaktem z "wielkim światem". To słowa księży miały (a niejednokrotnie dziś jest nie inaczej) ogromny wpływ na ich postawy. To przed tymi księżmi padali na kolana w pył dróg aby w jedynej, słusznej postawie, oddać im hołd całując ręce dobrodziejów.
Dlatego nie sposób nie poznać historii zmian administracji kościelnej na tych terenach. Poznać - aby wiedzieć, na których cmentarzach - i dlaczego właśnie tam - leżą szczątki naszych przodków - ludzi, którzy tu żyli, ludzi którym winniśmy choćby wspomnienie...
Nasi przodkowie. Jacy byli naprawdę?
Na to pytanie spróbujemy znaleźć odpowiedź niebawem...
|