Wdłuż mezolitycznego Liwca - okolice Urli
9 i 8 tysiąclecie p.n.e przynosi znaczące zmiany klimatyczne. Warunki panujące w tym czasie są bardzo podobne do obecnych, a spowodowane ociepleniem klimatu i wycofaniem się lodowca jeszcze dalej na północ. Tym samym tundra wraz z zamieszkującą ją zwierzyną przesuwa się na północ. Na interesujących nas terenach rozwijają się lasy iglaste - oraz liściaste - wraz z postępującem wzrostem temperatur. Stale zmieniające się środowisko oraz warunki życia sprzyjają przybywaniu, najprawdopodobniej z północno-zachodniego obszaru Niżu Europejskiego, grup ludzi eksploatujących środowisko leśne.
Polują głównie na jelenie i dziki. Znana jest im umiejętność przemieszczania się wodą - umieją więc budować łodzie. Być może po niedawno - bo około 1000 lat wcześniej powstałym Liwcu, suną pojedyncze łodzie z przedstawicielami nowych kultur. Gdy przychodzi zmrok - przybijają do brzegu aby spędzić noc na lądzie. Przez cały czas mają się jednak na baczności, bo okoliczna knieja pełna jest drapieżników, które tylko czekają na okazję aby niespodziewanie z nadrzecznych zarośli, przypuścić atak. Na niewiele zdają się palone ognie. Może nawet wręcz przeciwnie - zapach pieczonego mięsa rozchodzi się daleko dokoła drażniąc czułe nosy drapieżników. Chęć stosunkowo łatwej zdobyczy jest silniejsza niż instynktowny strach przed ogniem i daleko rozprzestrzeniającą się wonią dymu, który normalnie każe zwierzętom uciekać jak najdalej. Jednak z wonią dymu wymieszana jest również woń o wiele silniejsza. Jej obecość w każdym drapieżcy budzi bestię. Ona rozpala źrenice, serce pompuje krew ze zdwojoną siłą. Mięśnie napinają się - w każdej chwili gotowe do wypchnięcia uzbrojonej w potężne kły paszczy w stronę zdobyczy. To zapach dziwnych dwunożnych istot. Nie są one bezbronne. Od lat wychowani wśród dzikich zwierząt - sami nie są również pozbawieni cech, które pozwalają im przetrwać w otaczającym świecie. Ba, powoli zaczynają ten świat dominować. Kiedy w ciemności posłyszą pomruk, a blady płomień wydobędzie przez moment błysk źrenic z otaczających chaszczy, skierują tam ostrze oszczepu - potężnej broni miotanej przez nawykłe do tego ramię. Położona na cięciwę strzała bezgłośnie pomknie w kierunku, z którego dojdzie ostatnie rzężenie powalonego zwierza. Pałka z twardego drewna i krzemienny nóż dokończą dzieła, stawiając pierwotnego myśliwego na szczycie łańcucha pokarmowego prehistorycznego okresu.
Ludzie tego okresu do swej diety włączają również ryby łowione w rzekach. Potrafią też łączyć elementy kamienne w większe konstrukcje. Powstają więc kamienne narzędzia takie jak toporki, bardzo ułatwiające codzienny byt. Na znaczeniu przybiera róg i kości - jako materiał do produkcji narzędzi i przedmiotów codziennego użytku.
Jako miejsca do osiedlania się wykorzystują - podobnie do poprzedników - wydmy oraz terasy rzeczne. Jako pierwsze przybywają grupy ludzkie z obszarów leżących nad Morzem Północnym i zachodnim Bałtykiem. Przełom 7 i 6 tysiąclecia przynosi zanik tych gromad. Wtedy dociera ludność z terenów, które dzisiaj stanowią terytorium litewskie.
Z tego okresu pochodzą pierwsze znaleziska pochówków, gdzie groby wyposażone są w liczne narzędzia krzemienne i kościane. Znajdują się tam także ozdoby.
Okres późnego mezolitu przynosi pojawienie się grup łowiecko zbierackich przybyłych na tereny Polski północno-wschodniej. Są to przedstawiciele tzw. kultury kundajskiej. Mogli oni spowodować migrację grup kultur poprzedzających - tym samym być może - w jakimś stopniu przysłużyli się pojawieniu się grup ludzkich na naszych, nadrzecznych i wydmowych terenach. Są to jedynie hipotezy, brak bowiem potwierdzonych stanowisk archeologicznych z tego okresu w dolinie Liwca. Lecz trzeba je stawiać - może ktoś je udowodni, a może obali. Jak by jednak się nie stało - to służą one ciągłemu poznawaniu...
|
|