Nadchodzi wielkimi krokami...
Zima tego roku była ciężka, śnieżna i dała się we znaki nie tylko ludziom. Każda żywa istota doświadczyła na własnej skórze trudów związanych z temperaturami spadającymi do -35 st. C, oraz sięgającymi powyżej kolan dorosłego człowieka, ogromnymi zaspami śniegu. Tym bardziej teraz, wraz ze zbliżającym się coraz większymi krokami - ociepleniem, cały świat z radością wita każdy cieplejszy powiew wiatru. Z nadzieją spogląda na coraz wyżej unoszące się nad horyzontem słońce.
I choćby nie wiem jak się starała, choćby wracała nocnymi przymrozkami, to w południe słońce wzniesie się wysoko na niebie. Nic nie powstrzyma unoszącego się dookoła zapachu mokrej ziemi - zapachu wiosny. Roztacza się i otumania. Powoduje, że krew zaczyna żywiej krążyć, budząc gdzieś głęboko spoczywającą przez całą zimę, nadzieję.
Łąki zaścielone jeszcze miejscami śniegiem przyobleczone starą, ubiegłoroczną trawą wyglądają jak polizane przez ogromnego zwierza. To topniejący śnieg spowodował, że źdźbła uległy połamaniu - wgniecione w ziemię przez biały ciężar. W śródpolnych zagłębieniach zebrała się woda, która na brzegach jeszcze nocą zamarza, tworząc cienką jak bibuła białą warstwę. Dookoła na polach błoto. Choć go nie widać - skiby ziemi ułożone są równo jak na defiladzie - każdy nierozważny krok i ląduję w brei po kolana. Gdzieś ta woda musi znaleźć ujście. Tylko czemu w moich butach?
Bilans wody w przyrodzie musi zostać zachowany i zrównoważony. Dzięki temu rzeki toczą spienione wody, nie mieszcząc się w pierwotnych korytach. Rozlewają się dookoła, napotkawszy przeszkodę bulgocząc i pieniąc się jak nigdy wcześniej. Z taką samą energią i zapałem grać zaczynają hormony w zwierzęcych żyłach. Nie zawsze jednak kończy się to dobrze. Sarna, która źle wymierzyła skok, porwana została przez rwący nurt wody. Rzeka wyrzuciła jej szczątki na brzeg. Rytm przyrody to rytm umierania i narodzin. Straszne, monstrualne, cudowne wręcz... Takie są zjawiska natury. Tu wszystko służy czemuś. Nic się nie marnuje i wszystko ma sens. Dopóki człowiek nie zechce za bardzo i zbyt życzliwie pomagać matce naturze.
Nieśmiało lecz z nadzieją wynurzają się spod ściółki, źdźbła roślin spragnionych ciepła i światła. Coraz więcej ptaków i ich melodyjnych treli - wcale nie przeznaczonych dla nas, choć pewnie bardzo byśmy chcieli uzurpować sobie prawo do wszechobecnych cudów przyrody. To odwieczny, biologiczny zegar nakazuje każdej żywej istocie w tym czasie wybuchnąć i tchnąć w otaczający świat cząstkę ciepła i nadziei. Wszystko po to aby TRWAĆ. Aby bić nie przestało "ogromne serce przyrody", której my jesteśmy częścią a nie panami, choć nie raz, pewnie tego właśnie byśmy chcieli; choć nie raz, niestety tak się zachowujemy. Lecz ...?
Tak wesoło i gorąco świeci słońce - WIOSNA 
|
|